Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Zachód słońca w Kazimierzu nad Wisłą; fot. Rafał Kraska

OPCJE WALUTOWE - ZABEZPIECZENIE CZY PULAPKA?

(Dane liczbowe zaprezentowane w poniższym przykładzie są całkowicie fikcyjne. Zostały one przeze mnie wymyślone dla potrzeb niniejszego artykułu).

Pod koniec 2008 roku dotarły do nas informacje o zaangażowaniu polskich przedsiębiorstw w tzw. opcje walutowe. Serwisy pełne były wiadomości o grożących z tego tytułu bankructwach firm, natomiast decydenci rządowi zaczęli zastanawiać się, jak wybrnąć z trudnej sytuacji, zagrażającej nie tylko firmom, ale także całej gospodarce. Wśród obserwatorów wydarzeń mnóstwo było komentarzy, obwiniających zarówno firmy, jak i banki za to, co się stało oraz sprzeciwiających się jakiemukolwiek interwencjonizmowi państwowemu. Mówiąc inaczej, sugerowano, że każdy musi wypić piwo, które naważył. Pozostawiając kwestie wyjścia z kryzysu na boku, zastanówmy się, jak mogło dojść do tego, że wiele przedsiębiorstw znalazło się na skraju bankructwa. Motywy zawierania opcji walutowych były różne. Jak pamiętamy, w okresie kiedy podpisano najwięcej umów tego typu, złoty był bardzo mocny, co niekorzystnie odbijało się na sytuacji eksporterów. Dlatego część przedsiębiorstw chciała się po prostu zabezpieczyć, wykorzystując do tego celu klasyczny instrument pochodny, jakim jest opcja walutowa. Były niestety również przypadki nieodpowiedzialnego zawierania transakcji opcyjnych na zasadzie spekulacji. W powiązaniu z agresywną polityką banków w zakresie sprzedaży opcji, braku wystarczającej informacji na temat ryzyka oraz dysproporcji w zakresie ekspozycji na ryzyko, przyniosło to bardzo niekorzystne konsekwencje.

Co się stało z osobami odpowiedzialnymi za finanse w firmach, że dopuściły do takich sytuacji? Nie wszyscy mogą się tłumaczyć tym, że banki nie poinformowały ich o ryzyku. Obowiązkiem osoby zarządzającej finansami jest precyzyjna analiza ryzyka przed podjęciem każdej istotnej decyzji. Czy zabrakło zatem wiedzy, umiejętności, a może po prostu chęci i odrobiny wyobraźni? Myślę, że wszystkiego po trochu. Mimo że instrumenty pochodne, w tym opcje są elementem wiedzy, z którym można się spotkać podczas studiów na każdej uczelni ekonomicznej, zrozumienie ich funkcjonowania oraz późniejsze praktyczne wykorzystanie pozostawiają wiele do życzenia. Wiele firm nie jest zainteresowanych zatrudnianiem specjalistów ds. finansów z prawdziwego zdarzenia. Oszczędności w tym zakresie, jak widzimy mogą być bardzo przykre.

Poniżej przedstawiłem przykładową, uproszczoną analizę transakcji opcyjnej między fikcyjnym przedsiębiorstwem i fikcyjnym bankiem, w celu lepszego zrozumienia istoty problemu oraz wskazania, jak osoba przygotowana do zarządzania finansami bez problemu zidentyfikowałaby grożące ryzyko.

Dane ogólne:
- Opcja PUT (sprzedaży) - nabywca opcji ma prawo do sprzedaży waluty obcej po określonym z góry kursie po upływie określonego czasu,
-Opcja CALL (kupna) - nabywca opcji ma prawo do zakupu waluty obcej po określonym z góry kursie po upływie określonego czasu.

Założenia:
- aktualny (w momencie zawierania umowy) kurs walutowy, to 3,00 PLN za 1 EUR.
- bank A zwraca się do firmy B z propozycją sprzedaży opcji PUT z terminem jednorocznym. Proponuje kurs docelowy, tzw. strike na poziomie 3,50 PLN za 1 EUR. Oznacza to, że firma, po roku będzie mogła sprzedać bankowi określoną w umowie kwotę w EUR po 3,50 PLN. Dla firmy oferta wydaje się atrakcyjna, ponieważ docelowy kurs EUR jest znacznie wyższy od aktualnego. Firma godzi się na umowę dla kwoty 2 mln EUR. Aby wyeliminować koszty transakcji (tzw. premie, które musiałaby płacić firma) bank proponuje, aby firma wystawiła tzw. opcje CALL, która da bankowi prawo do zakupu określonej kwoty w walucie obcej po ustalonym z góry kursie. Strony umawiają się na kwotę 4 mln EUR wg kursu strike 3,50 z okresem rocznym. Nierównomierne kwoty obu opcji stanowią dysproporcję w ekspozycji na ryzyko na niekorzyść firmy B.

Graficznie powyższe transakcje wyglądają następująco:





OPCJA PUT
Hipotetyczny kurs na koniec okresu umownego Sytuacja dla firmy Firma może sprzedać 2 mln EUR za 3,5 tj. otrzyma w PLN Zysk firmy w PLN (różnica między kwotą otrzymaną, a kwotą przeliczoną wg aktualnego kursu)
2,00 zysk 7 000 000 3 000 000
2,30 zysk 7 000 000 2 400 000
2,50 zysk 7 000 000 2 000 000
3,00 zysk 7 000 000 1 000 000
3,20 zysk 7 000 000 600 000
3,40 zysk 7 000 000 200 000
3,60 strata firma nie realizuje opcji PUT 0
3,80 strata firma nie realizuje opcji PUT 0
4,00 strata firma nie realizuje opcji PUT 0
4,50 strata firma nie realizuje opcji PUT 0
4,70 strata firma nie realizuje opcji PUT 0
5,00 strata firma nie realizuje opcji PUT 0


OPCJA CALL
Hipotetyczny kurs na koniec okresu umownego Sytuacja dla banku Bank ma prawo kupić 4 mln EUR za 3,5 tj. wyda w PLN Zysk banku w PLN (różnica między kwotą przeliczoną wg aktualnego kursu, a kwotą potrzebną do wykupu)
2,00 strata bank nie realizuje opcji CALL 0
2,30 strata bank nie realizuje opcji CALL 0
2,50 strata bank nie realizuje opcji CALL 0
3,00 strata bank nie realizuje opcji CALL 0
3,20 strata bank nie realizuje opcji CALL 0
3,40 strata bank nie realizuje opcji CALL 0
3,60 zysk 14 000 000 400 000
3,80 zysk 14 000 000 1 200 000
4,00 zysk 14 000 000 2 000 000
4,50 zysk 14 000 000 4 000 000
4,70 zysk 14 000 000 4 800 000
5,00 zysk 14 000 000 6 000 000


Oczywiście zysk firmy z realizacji opcji PUT jest stratą banku i na odwrót w przypadku opcji CALL. Jak widzimy w powyższej tabelce, umowa byłaby korzystna dla firmy, gdyby kurs wymiany w dniu realizacji opcji był poniżej kursu umownego, tj. 3,50. Np., gdyby wartość EUR spadła do poziomu 2 PLN/EUR, firma mogłaby sprzedać bankowi 2 mln EUR za 7 mln PLN ( 2 mln EUR* 3,5 PLN). Według kursu rynkowego otrzymałaby tylko 4 mln PLN. Ryzyko dla firmy polegało na osłabieniu się złotówki. W sytuacji kursu PLN/EUR na poziomie 5, bank z chęcią skorzystałby ze swojego prawa do zakupu waluty po z góry ustalonym kursie 3,5. Czyli firma zmuszona byłaby dostarczyć 4 mln EUR po 3,5 PLN tj. za kwotę 14 mln PLN. Mówiąc inaczej, za EURO warte na rynku 20 mln PLN otrzymałaby tylko 14 mln PLN, co daje stratę na poziomie 6 mln PLN.

Powyższą tabelkę powinien otrzymać lub przygotować samodzielnie każdy menedżer odpowiedzialny za podjęcie umowy opcyjnej. Znając ryzyko, mógłby zdecydować, czy zawrzeć transakcję, czy nie. Z pewnością uwagę decydentów powinna zwrócić dysproporcja w ekspozycji na ryzyko. I jeszcze jedno, bardzo ważne przypomnienie, o którym często zapominają osoby odpowiedzialne w firmach za finanse. Instrumenty pochodne służą wyłącznie po to, aby minimalizować ryzyko działalności. Nie mogą być one traktowane jako dodatkowe źródło przychodów. Instrumenty pochodne walutowe powinny mądrze zawierać tylko firmy, mające rozliczenia w walucie obcej. Np. firma mająca zagwarantowane wpływy w walucie obcej z tytułu transakcji handlowej, odpowiadające wartości umowy opcji CALL nie będzie musiała skupować na rynku brakującej waluty, co niestety ma miejsce w przypadku transakcji spekulacyjnych.

Rafał Kraska


Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Rafał Kraska