Mielnik - niewielka miejscowość nad Bugiem, tuż przy granicy z Białorusią to bardzo spokojne, ale jednocześnie ciekawe miejsce. Przyjeżdżając tutaj będziemy mogli doświadczyć klimatu pogranicza kultur, zobaczyć pamiątki z przeszłości oraz cuda natury.
Miłośnicy historii z pewnością kojarzą Unię Lubelską z 1596 roku, która połączyła Polskę i Litwę w jedno, wspólne państwo. Wcześniej, w 1385 roku była unia w Krewie, która dwa oddzielne państwa połączyła osobą wspólnego króla. Niewiele osób kojarzy jednak unię w Mielniku, zawartą w 1501 roku, która miała prowadzić do ściślejszego związku Polski i Litwy, zbliżonego do unii realnej. Unia ta nie została zrealizowana, ale pomysł i założenia odżyły 95 lat później, owocując Unią Lubelską.
Unia Mielnicka została zawarta na zamku w Mielniku. Dziś po tej budowli nie zachowały się żadne ślady oprócz ruin kościoła zamkowego. Wchodząc na Górę Zamkową możemy podziwiać rozległą panoramę doliny Bugu. Z drugiej strony w oddali błyszczą kopuły cerkwii prawosławnej.
Będąc w Mielniku warto zabaczyć także platformę widokową na ciągle aktywną kopalnię kredy oraz Górę Rowską. Kredę wydobywano tutaj od wieków. Stojąc na platformie możemy podziwiać w dole bajeczny, biały krajobraz będący efektem odkrywkowego wydobywania tego surowca. Góra Rowska z kolei to wzniesienie położone na obrzeżach Mielnika o 40 metrach wysokości względnej i powierzchni ok. 2 ha. Spacerując wygodnymi szlakami możemy podziwiać z jednej strony rozległy, nadbużański krajobraz. Z drugiej strony Góra Rowska to bogactwo florystyczne, obejmujące jedno z najważniejszych zgrupowań kserotermicznych w północnej Polsce. Występują tutaj m.in. takie rośliny zagrożone wyginięciem jak: sasanka łąkowa i marzanka barwierska.
Z racji tego, że na tych terenach mieszkają zarówno wyznawcy katolicyzmu, jak i prawosławia, okolica obfituje w prawosławne cerkwie. Jedna z nich w Koterce jest szczególnie urocza. Jadąc drogą przez las w kierunku granicy w pewnym momencie droga się kończy. Terenowy samochód straży granicznej przypomina o bliskości granicy. W oddali widać już metalową zaporę i drut kolczasty. Na szczęście tuż przy drodze jest parking, z którego w kilkanaście sekund można dotrzeć do starej cerkwi. Ma ona bajeczne położenie. Wszędzie dokoła szumi gęsty las. W środku lasu uroczysko, staw z kumkającymi żabami i na środku polany samotna, błękitna cerkiew. Została ona wybudowana w miejscu, w którym miejscowej kobiecie miała ukazać się Matka Boża. W 1852 roku Eufrozyna Iwaszczuk w trzecim dniu Św. Trójcy udała się na uroczysko zbierać szczaw. Wówczas ukazała się jej Pani, pouczając że w dzień święty ustanowiony przez Boga ludzie powinni świętować i się modlić nie pracując. Po chwili refleksji oraz zaczerpnięciu ze źródełka wody, która według tradycji ma własności lecznicze, tą samą drogą wróciliśmy do Mielnika, aby w miejscowej restauracji skosztować lokalnych przysmaków.
Nie mieliśmy zbyt dużo czasu na rozkoszowanie się smakiem, ponieważ chcieliśmy jeszcze przeprawić się promem na drugą stronę Bugu, a prom pracuje tylko do określonej godziny. Po przybyciu na przeprawę czekała niewielka kolejna samochodów osobowych. Zauważyłem, że prom płynie bardzo wolno, ponieważ nie ma mechanizmu wspomagającego, a cała praca związana z przeprawą wykonywana jest ręcznie. Gdy przyszła nasza kolej, postanowiłem pomóc obsłudze promu w napędzaniu tego obiektu. Wcale nie było łatwo. Przeciąganie promu ruchomym prętem wzdłuż liny łączącej oba brzegi to na prawdę ciężka praca.
Po drugiej stronie Bugu skierowaliśmy się do Serpelic - uroczej miejscowości słynącej z klasztoru Braci Mniejszych Kapucynów oraz tzw. Kalwarii Podlaskiej, czyli stacji drogi krzyżowej, rozrzuconych na leśnych wzniesieniach. Rok św. Franciszka stanowił okazję do uzyskania okolicznościowego odpustu, związanego z nawiedzeniem franciszkańskiego sanktuarium. Natomiast spacer dróżkami Kalwarii Podlaskiej pozwolił na wyciszenie i chwilę zadumy w otoczeniu wspaniałej przyrody.