Ostra Brama; fot. Rafał Kraska

Powrót do wycieczek


Sanktuaria Podlasia: Milejczyce i Grabarka


Południowe Podlasie to region, gdzie występuje mozaika narodowościowa i wyznaniowa. Obok siebie żyją tutaj wyznawcy prawosławia i katolicyzmu. Te dwa główne nurty chrześcijaństwa są jak para płuc. Wspólne korzenie i historia, później rozdziały i nieporozumienia. Jednak ten sam Chrystus i pobożność maryjna, które są jak tlen dla członków jednego, mistycznego ciała.

W pewną "majówkę" wybraliśmy się na Podlasie, aby odwiedzić Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa w Milejczycach. Był to pierwszy piątek miesiąca, zatem dzień przyciągający do Milejczyc rzesze pielgrzymów. Jednak z racji tego, że główna msza święta miała być odprawiona o godz. 15, mieliśmy sporo wolnego czasu. Wcześniej sprawdziłem, że w okolicy znajduje się Święta Góra Grabarka, czyli jedno z najważniejszych sanktuariów prawosławnych w Polsce. Postanowiliśmy zatem niejako przy okazji odwiedzić także to święte miejsce.

Sanktuarium znajduje się na leśnym wzniesieniu. Dokoła panuje cisza i spokój. Z parkingu, gdzie rozstawili swoje specjały lokalni sprzedawcy stromym podejściem dochodzimy do starej, drewnianej cerkwi, którą otacza "las" krzyży. Zwyczajem tego miejsca jest, że pątnicy przybywający na Grabarkę zostawiają przynoszone przez siebie krzyże. Mają one różne rozmiary i kształty. Jedne są bardzo stare, inne młodsze. Jedne z napisami i intencjami, inne surowe. W każdym bądź razie przechadzając się między tymi krzyżami czuje się szczególną atmosferę, uświęconą modlitwami tysięcy wiernych. Wracając do samochodu, u podnóża góry mamy okazję zaczerpnąć wody, która zgodnie z tradycją ma cudowne właściwości lecznicze. Podobno kiedyś pomogła zachować zdrowie okolicznym mieszkańcom podczas groźnej epidemii.

Nieodległe Milejczyce to miejsce wciąż mało znane. Jednak z roku na rok przybywa tutaj coraz więcej pielgrzymów. To co ich przyciąga, to bodajże najstarszy na ziemiach polskich wizerunek Serca Jezusowego. Jezus, ukazujący swoje bolejące serce niesie na ramionach wybrudzoną owcę. Jest to lokalna, podlaska rasa - wrzosówka z grubym runem i krępą budową. Owca ta symbolizuje utrudzonych, zagubionych grzeszników, których Jezus ciągle poszukuje i chce wziąć na swoje ramiona.

Mały, drewniany kościółek, który niegdyś był unicką cerkwią pęka w szwach. Miejscowy proboszcz pięknie opowiada o łaskach związanych z tym miejscem. Jest mnóstwo świadectw związanych z otrzymanymi darami uzdrowienia, pocieszenia i przemiany życia. Są także przypadki spektakularnych cudów, niewytłumaczalnych z punktu widzenia nauki i medycyny.

Milejczyce to skromne sanktuarium. Jednak bardzo często właśnie takie, niepozorne miejsca są wybrane do tego, aby promieniować łaskami na cały kraj, budzić sumienia, przemieniać życie tych, którzy podejmują trud i dają się znaleźć Chrystusowi niosącemu na ramionach zbłąkaną owcę.



Wszelkie prawa zastrzeżone. Projekt i wykonanie: Rafał Kraska